Sobota wieczór, nochal czerwony, gardełko pobolewa … więc pół-siedzę sobie i pół-leżę, ale zadowolona z losu
przed żarzącą kozą Jotul (chwała Norwegom!). Obok mnie Rudziejątko już bez jajek
, ale nadal szczęśliwy (hmm, a może to nie jest najważniejsze dla facetów? przynajmniej dla kocich facetów ??), po drugiej stronie Bona chrapie w pledzik … Sama radość, naprawdę – żeby jeszcze tylko przestało tak w gardle boleć …
W uszach Reamonn gra, wiem … stare kawałki ale takie pasujące do dzisiejszego deszczowego wieczoru. Wpatruję się w ścianę (spokojnie, nie trzeba jeszcze wołać Panów w Białych Fartuchach …
) Wpatruję się, bo małżonek dokonał dzisiaj drugiej próby koloru. Drugiej, bo pierwsza wcześniej opisana nie wypaliła – ciężko było znaleźć tam choćby trochę zieleni
Dzisiejsza próba chyba przejdzie pomyślnie, na ścianie zagościł kolor ze stajni Tikkurila/Beckers (podobno to jedno i to samo … nie wiem) K497:
na ścianie widać szarą zieleń – na ekranie chyba nie, ech … Dobrze, że ja mam wyrozumiałego męża ;P
Pozdrawiam wszystkich bardzo cieplutko spod różanego pledu

Październik 16th, 2010 at 20:50
Oj, coś nagle te choróbska przyszły!
Mój synek ma anginę, u Ciebie też czytam o pledzie i bolącym gardle…
Zdrówka Kochana, zdrówka! Ale najpierw mnóstwa upojnych chwil pod kocem z aromatyczną herbatką życzę!
Październik 17th, 2010 at 9:17
Nie chorować , nie chorować…
Nie cierpię anginy i bólów gadła!
Zdrowia życzę!
Jeżeli chodzi o kolor ,
to ja widzę niebiesko-szary,
ale w Internecie to nigdy nic nie wiadomo.
Krystyna
Październik 18th, 2010 at 21:05
A czegoś Ty się uparła na szarozielony?

Zielony to zimny.
Ja wiem, że Ty wiesz, ale musiałam…
Październik 18th, 2010 at 21:38
Krystyna, no tak właśnie jest
Rano jest niebieskawy, takie brytyjskie kacze jajo, a wraz z zapadającym zmierzchem staje się zielonkawy
Sama się dziwię … ale tak ma być
Depsia, mam dość tych jasnych kremików, chcę trochę różnic – poza tym w sypialni mam szary z zielonymi dodatkami i jest … bosssssko
Październik 18th, 2010 at 21:40
aaaa, wiosanka, dzięki za życzenia – powoli się spełniają
jest coraz lepiej !!!
zresztą katar nie choroba podobno
Październik 19th, 2010 at 8:32
No podobno nie
Ale fajnie z nim nie jest 
Pozdrowionka!
Październik 23rd, 2010 at 9:45
Koza… to jest to. W dodatku porządnej firmy.
Była nie tak dawno do kupienia, przepiękna, secesyjna cała. No, niestety, kompletny brak środków płatniczych przy kominku nas pozostawił:(
Pozdrawiam
Październik 24th, 2010 at 17:41
mnie się też kiedyś taka koza spodobała. I już prawie ją nabyliśmy ale … kolega zdun nas przestrzegł, że może być problem z paleniem w takim cudzie, bo coś tam może być popękane, itp…. i się przestraszyliśmy – tym bardziej że wchodziły w grę spore pieniądze, dużo większe niż za prostego Jotula …
Listopad 18th, 2010 at 8:35
Ja to bym chciała poprosić o doinstalowanie na bloggerze u Ciebie takiego okna komentarzy, jak ma np. Zeljka. W tym, które jest teraz, nie mogę komentować, nie chce mi rozwinąć listy profili komentującego i nie chce nic przesłać, buuuuu!!!