(Nie)godny następca Śpioszki

Śpioszek

Tym razem będzie o Śpioszku, szarografitowym mysim mordercy, który psoci ile wlezie🙂 Śpioszek pojawił się w domu w najgorszym dla nas czasie – w chorobie Kici. Jednak pewnie by się w nim nigdy nie znalazł, gdyby właśnie nie ta choroba …
Śpioszka wchodziła w ostatnie, a pierwsze zauważalne stadium nowotworowe pod koniec września zeszłego roku. Z początku nie zauważyliśmy co się dzieje, zajęci przeprowadzką do nowego domu. Potem było już za późno, potwornie schudła i naszym oczom ukazał się duży guz w okolicy żeber. Najgorsze jeszcze miało być przed nami … Do dzisiaj wyrzucam sobie, że może zbyt mało poświęciłam jej czasu, bo byłam zajęta😦 Moja biedna kochana Śpioszka powoli odchodziła …
Pewnego dnia nasz przyjaciel Maciej, który opiekuje się wszystkimi naszymi zwierzętami podjął ostatnią walkę o kicię – operacja, która była nieuchronna i nie wiadomo było czy kicia obudzi się z narkozy. Przyjechałam ze Śpioszką do lecznicy i usiadłam zapłakana w korytarzu czekając na najgorsze, lecz mając nadzieję, że jeszcze będzie lepiej. Nagle do lecznicy wbiegł mały kotek, wtarabanił się na moje kolana, pomruczał i zasnął. Trochę zaskoczona, znalazłam pociechę w jego cichym pomrukiwaniu i przytuliłam. Trwało to dwie, może trzy godziny. Pomyślałam sobie wtedy: „Mały, pewnie przysłała cię Śpioszka, żeby odwrócić moją uwagę od myślenia o najgorszym … jeżeli ona przeżyje operację, zabiorę cię do siebie”.
W międzyczasie wszyscy zastanawialiśmy się, skąd wziął się ów mały kociak, który słodko spał na moich kolanach.
Operacja przebiegła pomyślnie i Maciej wysłał mnie do domu, żebym odpoczęła. Kicia i tak musiała zostać do wieczora, bo po wybudzeniu trzeba było zaaplikować leki i ocenić stan. Umówiłam się z dziewczynami z recepcji, że jeżeli nikt nie zgłosi się po małego kotka, to zabiorę go razem ze Śpioszką do domu.
Wieczorem czekał już wyspany, odrobaczony i nakarmiony, Dziewczyny śmiały się, że pomagał wybudzać Śpioszkę, bo zaczepiał ją przez kratki klatki, w której dochodziła do siebie po operacji🙂
Niestety, niedługo po operacji Śpioszka odeszła od nas na dobre. Maciej zgodził się uśpić ją u nas w łazience, w moich ramionach. Kiedy siedziałam z nią ostatni raz w fotelu w tej łazience, mały kotek siedział na moich nogach i patrzył na mnie swoimi zielonymi oczami. Wtedy odnalazłam jego milczące wsparcie, jego „będę przy Tobie, nie płacz”, które tak wiele dla mnie znaczy do dzisiaj. I chociaż Śpioszek okazał się strasznym wisusem i rozbójnikiem, który co rusz wylatuje z domu po kolejnej rozróbie, to jednak jestem mu wdzięczna za to, co zdołał dla mnie zrobić wtedy, w tą smutną wrześniową sobotę.

About starastajnia


One response to “(Nie)godny następca Śpioszki

  • babajaga

    Niedługo minie rok od kiedy musielismy uśpić naszego kota też z powodu raka. Okropne uczucie, jakby się zawiodło na całej linii to stworzonko, które kochało nas całym sercem. Wzruszyłam sie czytając o Śpioszce.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: