Monthly Archives: Luty 2009

Ciekawy przypadek Benjamina Buttona

Wczoraj w kinie pierwszy raz pomyślałam sobie, że marzenia o odmładzających preparatach są pozbawione sensu. Na co by się przydały, kiedy wszyscy których kochamy (lub kochaliśmy) starzeją się nieubłaganie i odchodzą ??? I ta najgorsza świadomość nieuchronności losu – śmierć dostanie nas tak czy owak, lecz – jak w przypadku Benjamina Buttona – dodatkowo nie ma co liczyć na świadome pożegnanie się z tym światem, bo jak świadomy jest umierający niemowlak z demencją ??? Polecam ten film wszystkim, którym ciężko pogodzić się z tym, co przynosi los – on wyzwala umiejętność uchwycenia tego, co „tu i teraz” …  Widząc świat z takiej perspektywy człowiek nie skupia się na tym, że teraźniejszość nie ma tej samej jakości, co przeszłość, lecz że teraźniejszość z pewnością jest lepsza niż przyszłość. Brzmi dość boleśnie, lecz jakie to ma znaczenie dla losu ? 

Ten film to moje osobiste katharsis … Carpe diem zamiast użalania się nad utraconymi chwilami.


Nawet zwierzak głupieje … na widok taaakiej ilości śniegu :-)

No cóż, nie ma się co dziwić 🙂 Szary nieźle wkomponował się w zimowy krajobraz …

Szary

Szary


Na całej połaci śnieg …

Śniegu napadało po kolana, dookoła cicho jak w puchu, samochody przejeżdżają przez naszą wioskę powolutku – Raj!!! A oto zdjęcia z rzeczonego Raju:

pałac w śniegu

pałac w śniegu

pałac od frontu

pałac od frontu

wieża kościelna w białej czapie

wieża kościelna w białej czapie

 

i ... gołębnik - kuźnia :-)

i ... gołębnik - kuźnia 🙂

 

zza osnieżonych gałęzi ...

zza osnieżonych gałęzi ...

 

stajnia przy czworakach

stajnia przy czworakach

 

fascynujące detale stajni

fascynujące detale stajni

 

część stajni malowniczo strawionej pożarem

część stajni malowniczo strawionej pożarem

 

założenia parku górnego

założenia parku górnego

 

zakamarki parku górnego

zakamarki parku górnego

 

aaa  .... nie da się opisać :-)

aaa .... nie da się opisać 🙂

śnieg, śnieg i .... bluszcz! wszędzie :-)

śnieg, śnieg i .... bluszcz! wszędzie 🙂

Dąbroszyn - to moje miejsce :-)

Dąbroszyn - to moje miejsce 🙂


Kuchnia i kafle Johana

Uff, porządki ukończone – po całym tygodniu pobytu pana płytkarza nareszcie można bylo posprzątać 🙂 (nie wiedziałam, że można tęsknić za sprzątaniem …brrr …). Najważniejsze, że kafelki znakomicie zagrały w kuchni, mimo że trochę było z nimi walki.

Kafle przyjechały w zeszłym roku z Maastricht, z pewnej starej kamienicy. Podarował mi je Johan – wieloletni partner w biznesie, któremu nie były potrzebne, a ja na ich widok zaniemówiłam z wrażenia! Oto efekt końcowy:

kafelki

kafelki

p2064216p2064215