Monthly Archives: Luty 2010

Raz, dwa, …. trzy! :) One, two, … three! :)

Były pierwsze koty hmmm … za płoty, teraz będą zdjęcia po-remontowe 🙂 Trochę nam zeszło z tym remontem, bo prawie rok cały ale mam nadzieję, że mieszkanki są zadowolone – bo o to głównie chodziło 🙂

Na samym początku miało być tylko tapetowanie. Potem doszło wstawianie okien połaciowych (dziękujemy Dziadkom!!!), a na końcu okazało się, że było też wyrzucanie ściany 8)

Walczyliśmy razem z kolegą z Muratora, który obiecał wstawić okna, połatać wyrwy oraz pokazać jak się tapetuje. Było hardcorowo, a skończyliśmy dzień przed Wigilią :-P. Teraz już wiem, że jak się chce, to można – chociaż to trochę trwa! 🙂

Wyszło tak: dziewczynki dostały mały salonik do przyjmowania gości i zabawy oraz sypialnię, którą okupują razem bo tak na razie wygodniej (kto się nie bał sam spać, wystąp! ja nie wystąpię … ;D  ). W efekcie powstało małe studio złożone z dwóch pomieszeń w jednolitej szacie.

Poniżej sypialnia, jeszcze w szacie świątecznej, bo z światełkami i skarpetami nad łóżkiem 😛

___________________________________

So … it is our first time to present some post-renovation pics 🙂 We have lost almost a year or so with it but I hope that the room’s inhabitants are satisfied as it was the main idea of the whole issue 🙂

At first we just thought about putting some wallpapers only. Then we extended the project with some new roof windows (thank you Grandparents!!!). Then, it occurred that we would also get rid of one wall 8)

We were struggling to complete the project together with my colleague from my favourite building forum who promised to put the windows, get rid of all holes and show us how to paper the walls. It was a real hardcore but we managed to finish a night before Christmas Eve 😛 Now I know that if you want to do something, you can do it, even if it may take you some time! 🙂

The result is as follows: the girls have received a small lounge for playing with visitors and a bedroom to sleep together – it is more convenient for them (those who were not afraid to sleep alone in their childhood, hands up! My hand shall remain down … 😀 ). Now both rooms look as a small study which consists of two rooms with the same design.

Below you can see the Christmas bedroom – with all lights and socks above the bedhead 😛

Sypialnia troszkę z innego spojrzenia:

Teraz czas na biurko made by Asia 😛 – zamierzam tak przekształcić wszystkie mebelki dziewczynek, tylko mi troszkę czasu brak, oj ….  Na tym zdjęciu widać również trochę saloniku dziewczynek, na którego zdjęcia jeszcze musicie poczekać, bo … mebli tam brak 🙂 Mieści się tam domek dla lalek i duuuuuużo miejsca do zabawy. W przyszłości stanie tam szafa przecierana oraz wiklinowe kufry na zabawki – chyba, że mi się wena zmieni 😀

________________________________________

Now it’s time to show you a desk made by Joanna 😛 – I intend to change the colour of all girls’ furniture but time flies so quickly, buuu … This picture shows a part of the lounge, still without furniture 🙂 There is some room for a dollhouse and a loooooooot of place for playing. In the future the room shall contain some shabby chic wardrobe, some wicker chest for hiding all toys – or perhaps I will change my mind again 😀

A na koniec nie mogłam się oprzeć 🙂 – Śpioszek w charakterze stróża domu … dla lalek 🙂

And finally I couldn’t resist 🙂 – Śpioszek as a guardian of the dollhouse 🙂

Miłego oglądania! 🙂

Enjoy the pics! 🙂

Reklamy

Ku połechtaniu … :) To tease you a bit … :)

Miały być najpierw zdjęcia pokoiku dla dziewczynek po generalnym liftingu ale pomyślałam sobie, że najpierw puszczę małą zajawkę 🙂

Oto mała Hania, która bawi się prezentem mikołajkowym w … swoim pokoju 🙂 Pokoju prawie nie widać, ale … apetyt rośnie w miarę jedzenia 😀 Już wkrótce nowe zdjęcia !

_______________________________

I thought I would show some pics of the girls’ room after the general lifting but I decided to tease you a bit first 🙂

This is my younger Hania who plays with her Santa Claus’ gift in … her room 🙂 You can’t see the room but  … appetite comes with eating 😀 New pics shall arrive soon!


Jeleniogórska secesja Jelenia Góra’s Art Nouveau

Obiecałam, że pojawią się zdjęcia i dotrzymam słowa 🙂 Wprawdzie niewiele tego, ale wg mnie perełki godne pochwały:

I promised to show you some pics and I will keep my word 🙂 Although there are only a few ones, they are  real pearls to boast with:

piękny łącznik w samym środku Rynku …

a beautiful element connecting two building in the heart of the city’s old marketplace …

A poniżej drzwi z ul. Szkolnej – piękne ….

Below you can see some door found at Szkolna St. – beautiful ….


Dobków koło Świerzawy czyli www.villagreta.pl Dobków near Świerzawa, i.e. www.villagreta.pl

Nie tak dawno udało nam się wyrwać ze Stajenki na maleńki odpoczynek zimowy  – wprawdzie  w Dąbroszynie w tym roku śniegu nam nie zabrakło więc właściwie można było zostać w domu i saneczkować się z Szarusiem 🙂 ale odkryliśmy na nowo piękne miejsca na Dolnym Śląsku (ma.ol.su …. ty wiesz o czym mówię, prawda? 🙂

Zaczęło się banalnie – ponieważ ostatni rok nie był dla nas najszczęśliwszy z różnych powodów, postanowiliśmy urwać się na chwilę i odetchnąć świeżym powietrzem (hmmm … jakby go w domu nie było … chodzi mi raczej o powietrze metafizyczne :-). Po przekopaniu zawartości internetu doszliśmy do wniosku, że … Szklarska Poręba, Świeradów Zdrój i Karpacz nie dla nas, jako że narciarze z nas żadni i nie uśmiecha nam się spędzenie urlopu w pubach na piwie i w uliczkach zatłoczonych przez „boazerię” (od razu przepraszam wszystkich zapaleńców – ja do was nic, kochani, ale moje zainteresowania są nieco inne i z nart marzę o biegówkach ale jakoś nie mogę zastartować … co roku:-)

Odkryliśmy za to … agro (DPS-ia … no jakże inaczej, nie?:-) – po wejściu na strony stowarzyszenia znaleźliśmy piękny pensjonat w niesamowitym Dobkowie koło Świerzawy – www.villagreta.pl prowadzony przez sympatyczne małżeństwo Eweliny i Krzysia Rozpędowskich gdzie poczuliśmy się jak w ….domu:)

Nie będę się rozpisywać o urokach przebywania w pensjonacie, bo długo by mówić. Niech zdjęcia umieszczone na stronie właścicieli mówią za siebie (postaram się też trochę wkleić naszych tu na blogu, bo warto), ja powiem tylko, że po przyjeździe na miejsce Jacek zjadł jakieś 8 (słownie: osiem) dużych zrazów 8) i tak mu już zostało do samego końca … 🙂 Biedak miał dylemat … posiłki były takie smaczne, że nie chciał się za bardzo oddalać od Dobkowa 🙂

Było cudownie, i coś dla duszy (wspaniałe widoki zaśnieżonej Krainy Wygasłych Wulkanów, zamki, małomiasteczkowe klimaty Jawora, Lubomierza, Złotoryi) i dla ciała (wyprawy saneczkowe po wsi, zabawy na śniegu z psami gospodarzy, które w przeciwieństwie do naszego potwora uwielbiały dzieciaki:-) tu pozdrowienia dla psa o wdzięcznym imieniu Ślimak, który bił rekordy bycia kochanym 🙂

Mnie udało się nawet zrobić coś tylko dla siebie. Zapisałam się na kurs decoupage’u w Jaworze u Alicji :-). Na jej blog (www.alicjazkrainyczarow.blogspot.pl) wstąpiłam zupełnie przez przypadek a informację, że będzie prowadziła kurs decu znalazłam na chwilę przed wyjazdem do Dobkowa. Do Jawora miałam 25 kilometrów więc decyzja była błyskawiczna 🙂 Kurs był odlotowy, a ja spełniona artystycznie (hmmm…), objuczona papierami, klejami, crackle’ami wróciłam do domu (Jacek chyba nie był aż tak szczęśliwy bo spędził sobotę w kinie na bajce Księżniczka i Żaba, zasłaniając oczy Hani, ktora bała się Woodoo 😀 )

Pozostałe dni spędzaliśmy na wypadach do Jeleniej Góry (jest takie jedno miejsce na rynku … ech … jak znajdę w zdjęciach to puszczę fotkę – przeszklony łącznik secesyjny … cudo … tak samo drzwi w tym samym stylu, które wypatrzyłam odchodząc nieco od rynku … ), Zamku Książ (piękny ale nieco mnie rozczarował …), Zamknu w Bolkowie, Świnach, Bolesławcu oraz mniejszych acz urokliwych miejscowości takich jak Świerzawa, Lubomierz, Pławna Dolna (pozdrowienia dla Państwa Milińskich 🙂 do zobaczenia w Kostrzynie przy okazji wernisaży 🙂 Po tym wyjeździe mogę z całą odpowiedzialnością polecić Dolny Śląsk – tu naprawdę można odpocząć, pooglądać i wrócić z bateryjkami naładowanymi na full 🙂

Zdjęcia okolic znajdziecie na www.villagreta.pl – Pan Krzysiu zadbał o to, żeby nie pominąć żadnej miejscowości wartej ujrzenia 🙂 Dzięki temu znaleźliśmy się jednak tam, a nie wśród samych narciarzy gdzieś pod stokiem … Chwała Bogu 😉

Na koniec zagadka:-) Może nawet będzie nagroda jak ktoś odpowie poprawnie 🙂 W czasie ferii udało nam się pojechać do pewnej miejscowości, gdzie byl olbrzymi kościół. W tym kościele ku mojemu zdumieniu nie udało mi się zrobić żadnego poprawnego zdjęcia … wiem, światło nie te, ale metafizycznie rzecz biorąc coś tam się działo, oj działo …

Gdzie to jest? Czekam na odpowiedzi – pierwsza poprawna wygrywa!

____________________________________

Not a long time ago we managed to get away from our Old Stable for a small winter holiday –we had more than a lot of snow in our village of Dabroszyn so we could stay at home and go skiing with Szary, the dog :-), however, we have discovered some beautiful places in Lower Silesia (ma.ol.su … you know what I mean, don’t you? 🙂

It all started quite simple – due to the fact that the last year proved to be one of the least happiest ones we decided to run away and take a deep breath (hmmm … we have plenty of fresh air at home … but I meant a metaphysical one 🙂 After we dug out all websites we came to a point that Szklarska Poręba, Świeradów Zdrój and Karpacz are not for us, because we don’t ski and we don’t want to spend our holiday in a crowd of skiers or drinking beer in the pubs (I would like to apologise all skiing fans – I really like you but my interest is placed somewhere else although I am dreaming about cross country skiing and I can’t find time to do it 🙂

We found some agrotourist farm (DPS, how could we find something else, couldn’t we? 🙂 After entering agrotourist association’s website, we were directed to a beautiful boarding house in an incredible Dobków near Świerzawa – www.villagreta.pl ran by a great couple of Ewelina and Krzyś Rozpędowski, where we felt like at …. home 🙂

I am not goint to write about advantages of spending your Holiday at the boarding house because this subject seems to be too extensive. Let the pics from the villa’s website speak for themselves (I will try to paste some of ours as well because they are really beautiful). I will just tell you that after we arrived in the evening Jacek managed to eat 8 (say: eight) huge beef roulades and he continued like this until we left … 🙂 Poor boy, he had a dilemma … the meals were so delicious that he was reluctant to leave Dobków for longer than one hour:)

It was a wonderful time – we had something for our hungry souls (beautiful landscape with the snowy Land of Extinct Volcanoes, castles, provincial climates of Jawor, Lubomierz, Złotoryja) and something for our bodies (sleigh runs in the village, snow plays with our hosts’ dogs who loved children unlike our big dog 🙂 (I would like to pass my best regards to a dog called Snail, a record holder in loving kids 🙂

I even manage to do something for myself only . I enrolled on a decoupage training in Jawor at Alicja 🙂 I found her blog (www.alicjawkrainieczarow.blogspot.pl) and the information about the training just before we left for Dobków. It took me 25 kilometres to go to Jawor so my decision was final 🙂 The training was really cool and I found fulfillment in an artistic way (well …) and came back home with my hands full of decou papers, glues and crackles (Jacek was not so happy because he spend all Saturday at the cinema watching The Princess and the Frog, covering Hania’s eyes who was afraid of Woodoo :D)

We sent the rest of our holiday in Jelenia Góra (there is a beautiful place right in the heart of the marketplace … if I found it in my camera I will show you a photo – an Art Nouveau elevated walkway … beautiful … and some door in the same style we found behind the marketplace … ), Książ castle (it is beautiful but I was a bit disappointed with its surroundings …), castles of Bolków, Świny, Bolesławiec as well as many minor but enchanting localities such as Świerzawa, Lubomierz, Pławna Dolna (greetings to Mr. and Mrs. Miliński 🙂 see you in Kostrzyn at our vernissage sessions 🙂 I may fully recommend Lower Silesia to anyone  – here you can relax, see a lot and return home with batteries fully charged 🙂

You May find all pics at www.villagreta.pl – Krzysiu was eager not to omit any of the place which could be worth seeing 🙂 It was his effort which saved us from finding ourselves among skiers, somewhere at the ski slope … Thanks God 🙂

I have a small quiz for you today 🙂 I even think about praising the first guessing person 🙂 During our holiday we managed to visit one town with a huge church. To my amazement I haven’t managed to make any photograph inside … I know, the light was terrible but … metaphysically thinking there was something strange in this church …

Where is is, my dear? Awaiting for your correct answers – the first one wins!


Wspomnienia z wczoraj … Yesterday’s memories …

Nawet jak czasem było trochę smutno …

Eventhough I was unhappy sometimes …

… to wystarczyła chwilka mała i trochę zabawy 🙂 *moje kąciki ust już powoli idą w górę 🙂

… a moment of play 🙂 and my lips’ corners slowly go uo 🙂

… i oboje zainteresowani śmieją się do rozpuku :))) mrużąc oczy 🙂

… and both interested parties laugh their heads off :)))) with their eyes narrowed 🙂

Przepraszam za słabą jakość zdjęć – robiliśmy je sami, kamerką z komputera podczas naszych „osobistych zasiadań” przy tłumaczeniach … Jak strasznie mi ich brakuje, to wie chyba tylko sam Rudasek i ja … 😦

I hope you don’t mind the quality of the pics – we made them alone, with a computer cam, during our personal sitting sessions while translating … I miss them so much, only me and Rudasek know how much … 😦