Monthly Archives: Październik 2010

Przy gorącej kozie :) At the fire (free translation, hmmm …:)

Sobota wieczór, nochal czerwony, gardełko pobolewa … więc pół-siedzę sobie i pół-leżę, ale zadowolona z losu 😉 przed żarzącą kozą Jotul (chwała Norwegom!). Obok mnie Rudziejątko już bez jajek ;), ale nadal szczęśliwy (hmm, a może to nie jest najważniejsze dla facetów? przynajmniej dla kocich facetów ??), po drugiej stronie Bona chrapie w pledzik … Sama radość, naprawdę – żeby  jeszcze tylko przestało tak w gardle boleć …

W uszach Reamonn gra, wiem … stare kawałki ale takie pasujące do dzisiejszego deszczowego wieczoru.  Wpatruję się w ścianę (spokojnie, nie trzeba jeszcze wołać Panów w Białych Fartuchach … :)) Wpatruję się, bo małżonek dokonał dzisiaj drugiej próby koloru. Drugiej, bo pierwsza wcześniej opisana nie wypaliła – ciężko było znaleźć tam choćby trochę zieleni 😦

Dzisiejsza próba chyba przejdzie pomyślnie, na ścianie zagościł kolor ze stajni Tikkurila/Beckers (podobno to jedno i to samo … nie wiem) K497:

na ścianie widać szarą zieleń – na ekranie chyba nie, ech … Dobrze, że ja mam wyrozumiałego męża ;P

Pozdrawiam wszystkich bardzo cieplutko spod różanego pledu 🙂

Reklamy

Spóźniony post o Piżama Party :) The late post about the Pyjama Party :)

Spóźniony bo Piżama Party było tydzień temu, ale jeszcze się nie otrząsnęłam więc zdjęcia dopiero dzisiaj 🙂 Piżamowce przyszły do nas w okolicach 18.00 i zawładnęły całym naszym domem. Wszystkie miały jedną cechę – dobrze się bawiły 🙂

Cała impreza odbyła się z okazji 7. urodzin mojej Julichy-królichy, która marzyła o niej już od pół roku. Zaprosiła koleżanki z nowej szkoły i z przedszkola, które zostały aż do następnego dnia. Nie obyło się bez małych wypadków, ale wszyscy żyją i mają się dobrze 🙂 Polecam – była naprawdę fajna zabawa – bicie na poduchy, malowanie paznokci u rąk i nóg (miały być maseczki na twarz ale już się nie wyrobiliśmy 😀 ).

Najpierw bitwa na poduszki …

… potem salon piękności …

… moje obie latorośle w całej krasie …

… obżeranie się …

… hot-dogi (na szczęście Bona nie wie, jak to się nazywa … :P)

Impreza świetna! Polecam ;P

 


Salon w poczekalni … Lounge-in-waiting …

Pisałam już może, że dzieciaki mi rosną? Nieee??? Rosną jak na drożdżach i przy okazji brudzą … ściany 🙂 Straszliwie …. Stąd narodził się pomysł, że przy okazji usuwania bramki na schodach w salonie i szpachlowania ścianki, może by tak pomalować salonisko, coby pięknie wyglądało 🙂 Jak się zapewne domyślacie, nie był to pomysł mojego męża … hehe …

Wczoraj po długim zastanawianiu się podsumowaliśmy ów pomysł kupując 1 litr farbki Dulux Satin Finish w kolorze przykurzonego mchu (Dusted Moss 2). Wygląda on tak:

Kurka, trochę mały mi wyszedł ten obrazek, ale nic to 🙂

Na ścianach ma wyglądać tak (mam nadzieję, że obrazek wyjdzie większy 🙂 ):

no … może trochę ciemniej, bo to jest 3 a 2 jest ździebko ciemniejsza 🙂

Na początku strasznie chciałam kolor o nazwie taupe, ale pooglądałam go ze wszystkich stron i wyszedł mi trochę za bardzo beżowy, a moim marzeniem było pomalować taki, który byłby bardziej zielonkawo-szary. Padło na ten mech, przykurzony …

Mam nadzieję, że jakoś namówię małża, żeby mi tym litrem jedną ściankę machnął na próbę … pójdę za ciosem – skoro wczoraj dał się skołować i mi ją kupić 😀

pozdrawiam wszystkich bardzo serdecznie !


Jesień przyszła do Stajni :) Autumn has just arrived to our Stable :)

Jesień przyszła kochani, rudymi liśćmi, brzuchatymi dyniami i …. nowym nabytkiem w postaci daszku nad studnią i wiatą na naszą flotę 🙂 Strasznie jesteśmy z siebie zadowoleni – że nam się udało wreszcie ziścić marzenie posiadania dachu nad samochodem 🙂 Przyszły rok przyniesie pewnie nowe plany, zagospodarowanie działki z tyłu domu … Fajnie mieć plany, można sobie posiedzieć zimą w gazetkach, poszperać w internecie, pozaglądać koleżankom do blogów 😛 Słowem, czekam już na te chwile z utęsknieniem 🙂

A tymczasem zobaczcie jak pięknie jesień ozdabia mój dom:

Dom od wejścia, z prawej strony fragment rzeczonej studni daszkiem (Mama sadziła kwiatki 🙂 )

 

Troszkę nam Stajenka zarosła winobluszczem i glicynią – niestety ta ostatnie nie chce kwitnąć 😦

 

Wiata na flotę 🙂 Tu jeszcze nie ukończona – w planach marzy nam się wypełnienie starymi cegłami …

Widok od strony zaniedbanego ogrodu – czaję się na niego na przyszły rok 🙂

Pa! Pa! kochani! Zajedźcie czasem do nas 🙂

 


Bona rośnie :) Bona grows up :)

Dawno mnie nie było, wpisów jak na lekarstwo … ech, życie mnie wciąga na maksa, brak czasu na wirtual 🙂 Żeby trochę odrobić, pokażę jak moja sunia rośnie 🙂 Ma już skończone 6 miesięcy i przed nią pierwsza wystawa psów w Poznaniu – już za miesiąc  !

Bona my baby 🙂

 

Hey! someone is taking a photo!!!

 

Lol!!!

What’s the problem, baby???

 

What do you want? I am sleepy ….