Category Archives: Zwierzaki moje …

Bona rośnie :) Bona grows up :)

Dawno mnie nie było, wpisów jak na lekarstwo … ech, życie mnie wciąga na maksa, brak czasu na wirtual 🙂 Żeby trochę odrobić, pokażę jak moja sunia rośnie 🙂 Ma już skończone 6 miesięcy i przed nią pierwsza wystawa psów w Poznaniu – już za miesiąc  !

Bona my baby 🙂

 

Hey! someone is taking a photo!!!

 

Lol!!!

What’s the problem, baby???

 

What do you want? I am sleepy ….

 


Bona rulez! :)

Nie miała baba kłopotu to sobie …. sunię kupiła 🙂

Prawdę mówiąc, to serce mi pękało jak patrzyłam na puste miejsce na podwórku … nikt nas nie witał po przyjeździe, nikt nie obszczekiwał gości, nikt się nie przytulał … wiem, szybko zapadła decyzja ale lżej nam jakoś i Szary też pewnie cieszy się za Tęczowym Mostem, że pamiętamy o nim ale nie płaczemy …

Bona to Jack Russell Terrier, ma 8 tygodni i przyjechała z Dworu Dębogóra. Szczeka na koty (tak z miłości, bo chciałaby się przytulić a one nie dają 😦 ) Zdjęcie poniżej pochodzi od hodowcy Pani Marii Rau-Heina z http://www.jackrusselterrier.pl

____________________________________________________

I haven’t got any problems so … I bought myself a puppy 🙂

Frankly speaking my heart was breaking when I looked at the empty place in front of the house … nobody greeted us after we arrive home, nobody barked at the visitors, nobody put his head on my lap … I know  – the decision was quite quick, however, we feel better now and I am sure Szary is also happy about that somewhere over the Rainbow Bridge, that we remember him very well but we ceased to cry …

Bona is a Jack Russell Terrier, she is 8 weeks and she came from the place called Dwór Dębogóra. She barks at all cats at home (although she loves them but they don’t want her caresses 🙂 The picture you see below comes from the breeder’s webpage, Mrs. Maria Rau-Heina: www.jackrussellterrier.pl


Nasz przyjaciel Szary … [***] Szary – our friend … [***]

Odszedł dzisiaj, zupełnie niespodziewanie … zawał ….

Był z nami przez trzy lata, był szczęśliwym, wiernym psem i takim zostanie w naszej pamięci – wciąż widzę jego uśmiechnięty pysk, merdający ogon i jego miłość -w zamian za przygarnięcie 😦

Odszedł bezboleśnie pewnie, to trwało kilka minut …. i nie ma go z nami 😦

Żegnaj Szarusiu, śpij spokojnie …:(

_________________________________________

He passed away today, unexpectedly … a heart attack …

He was with us for the last three years, he was a happy and faithful dog and we shall remember him that way – I still see his smiling face, a wagging tail and his love he returned to us for having him 😦  We did not look for a dog  – that was him who found us …

He left us painless, I hope. It just lasted for a couple of minutes … and he is no longer with us 😦

Goodbye Szary, my friend, sleep well … 😦


Smutno … Sad …

Jesien – miała być odpoczynkiem, oddechem od szczurzej pogoni, radością siedzenia w domu i grzania się przy cieple domowego pieca … zawsze kochałam tą porę roku za jej kolory, spadające liście, poranne mgiełki …

Długo nie pisałam bo ciężko napisać o stracie … Tak łatwo napisać o tym, co nas cieszy, tak trudno zapisać te parę linijek kiedy serce ściska żal a łzy …

Nie ma mojego małego Rudaska …. nie ma i nie będzie … odszedł …

Wybaczcie, nie napiszę nic więcej, bo nie mogę.

_____________________________________

Autumn – it was supposed to be a relaxing time, like a breather following the rats’ run, a joyful moment of sitting at home, beside a homely fireplace … I always loved this season of the year for its colours, falling leaves and morning fogs …

I couldn’t force myself to write about my loss … it is so easy to write about something that makes us happy, so difficult to write some passages when your heart is full of tears ….

My Rudasek, a small red kitten, has gone …. he passed away …

I am sorry, I will not write again, I can’t.


Rudasek i spółka …

Rudasek już okropnie zadomowiony jest – codziennie wieczorem ewakuuje się z kuchni na pięterko do naszej sypialni 🙂 bo potwornie nie lubi samotności nocą … Prawie jak ja 😉

Rudasek ma pewną przyjaciółkę, czasami trochę nachalną powiedziałabym … Sprawa  wygląda tak, że gdzie się kotek nie ruszy tam zasuwa jego przyjaciółka i od razu chwyta biednego koteczka na rączki 😦 chociaż … on niby miauczy ale rozgląda się za nią, jak przypadkiem ją gdzieś zgubi, więc o co tu chodzi ??

Wykapany Włóczykij  z "Lata Muminków" Tove Jansson :-)

Prawie jak Włóczykij z „Lata Muminków” Tove Jansson … 🙂

P8057391

Szajka …  erm …. znaczy spółka zdobyła nowego wspólnika …


Nawet zwierzak głupieje … na widok taaakiej ilości śniegu :-)

No cóż, nie ma się co dziwić 🙂 Szary nieźle wkomponował się w zimowy krajobraz …

Szary

Szary


Przedstawiam wam Tabby :-)

Jeżeli mysleliście, że mój zapas kotów kończy się na zdolnym mysim mordercy zwanym Śpioszkiem, to pomyliliście się 😀 Jest jeszcze Tabby … w domu zwana Kicią.

Krótko po tym, jak w naszym domu zamieszkał Śpioszek poznałyśmy z Julką Tabby. Julka to moja córeczka, ma 5 lat i chodzi do przedszkola. Idąc rankiem na zajęcia zobaczyłyśmy na schodkach prowadzących do przedszkola małą wystraszoną kicię. Wszyscy głaskali ją i mówili, jaka jest śliczna. No, chleba to z tego nie było, ale kotek był chyba spragniony pieszczot, bo łasił się ile wlezie…

Zeszło mi trochę dłużej na rozmowie z panią przedszkolanką, więc wychodząc z budynku nikogo już nie zastałam. nikogo z ludzi oczywiście, kotka siedziała dalej … na schodach. Pomyślałam sobie wtedy, że to musi być okropnie smutne – nawet dla kota – że raz wszyscy tak się rzucają z głaskaniem, a potem odchodzą i nikt nie zatroszczy się o to, że kot nie ma co jeść i nie ma do kogo się przytulić! To niesprawiedliwe … Chcielibyście coś takiego przeżyć sami? A może zdarzyło Wam się już wcześniej, że po tym jak byliście adorowani nagle zrobiło się jakoś pustawo ? No właśnie …

Więc wzięłam kotkę pod pachę, pojechałam do Maćka – weterynarza i założyłam małej książeczkę 🙂 Zastanawiające, ale on mnie o nic nie pytał … Zresztą, o co tu pytać? Kot jaki jest, każdy widzi, nie ? 

Tabby

Tabby jest piękna, chociaż bardzo tajemnicza. Los nie potraktował jej chyba zbyt lekko, bo nie ma specjalnie do nikogo zaufania. Chadza własnymi drogami, czasem przychodzi na kolana, żeby się przytulić i oślinić przy okazji 😉 ale w przeciwieństwie do Śpioszka odnosi się do wszystkiego z rezerwą – nawet do jedzenia 🙂

Od czasu kiedy się u nas pojawiła, czyli od zeszłego września, nieustannie walczy ze Śpioszkiem o władzę. Dzięki temu my mamy święty spokój (wcześniej nie można było przejść spokojnie w rajstopach przed kotkiem :-P), tylko od czasu do czasu wyciągamy odkurzacz i zbieramy latające, powyrwane włosie.

bójka